dodaj cytat
Są dwa Stambuły. Pierwszy należy do turystów, pięciogwiazdkowych hoteli i imprezowiczów. Orhan Pamuk szuka w nim źródeł swojej nostalgii, a obwieszeni aparatami Japończycy fotografują każdy jego milimetr. Rocznie przyjeżdża tu ponad dziesięć milionów ludzi z aparatami. Do całej Turcji – ponad trzydzieści. Prawie dziesięć procent tureckiego budżetu pochodzi z ich kieszeni. Ale nie tylko turyści uwielbiają Turcję. W ostatnich latach była rajem dla biznesmenów, których przyciągnął ponad siedmioprocentowy wzrost gospodarczy. I dla polityków, którzy dostrzegają jej próby godzenia Europy i Azji. O tym Stambule i o takiej Turcji wąsaty premier Erdoğan mawia, że jest mostem między Wschodem a Zachodem. Ale prawdziwy most to dzisiaj drugi Stambuł. Żeby go zobaczyć, trzeba zejść z turystycznego deptaka w boczne ulice i wyostrzyć wzrok. Wtedy można dostrzec Afrykańczyków, którzy resztką sił ciągną wózki wyładowane metalem. Chińczyków, którzy gdzieś w piwnicy kroją ogórki do kebabów. Hindusów, którzy sprzedają podróbki perfum i którym wory pod oczami przykleiły się do twarzy na stałe. Znoszą to psie życie, bo marzą o Europie. Wierzą, że nasze bogactwo – a z ich perspektywy Polska też jest superbogatym krajem – jest lekarstwem na ich problemy. Ci ludzie utknęli na moście, o którym mówi turecki premier. Ilu ich tu mieszka – nikt nawet nie próbuje liczyć. (s. 147)
Witold Szabłowski Merhaba. Reportaże z tomu "Zabójca z miasta moreli" i osobisty słownik turecko-polski
Niestety wyrozumiałość wobec imigrantów i ich walki o zaadaptowanie się w nowym kraju, prowadziła między innymi do takich zachowań, których rezultatem było okrucieństwo. Systematycznie znęcano się nad tysiącami muzułmańskich kobiet i dzieci mieszkających w Holandii. Nie można było uciec od tego faktu. Małe dzieci poddawano obrzezaniu na kuchennych stołach – wiedziałam o tym od Somalijczyków, dla których tłumaczyłam. Dziewczęta, które odważyły się na samodzielny wybór partnera, były bite niemal na śmierć, a nawet zabijane. Dochodziło do regularnych aktów przemocy. Cierpienie tych wszystkich kobiet było niewypowiedziane. W tym samym czasie, gdy Holendrzy hojnie ofiarowali pieniądze na międzynarodowe organizacje niosące pomoc w krajach biednych, ignorowali jednocześnie milczące cierpienie muzułmańskich kobiet i dzieci u siebie. Wielokulturowość Holandii – szacunek, jaki okazywano w tym kraju muzułmańskiemu stylowi życia – nie sprawdzała się w praktyce. Pozbawiała wiele kobiet i dzieci należnych im praw. Holandia próbowała przyjąć tolerancyjną postawę opartą na kompromisach, która niestety nie zdała egzaminu. Kultura imigrantów została zachowana kosztem ich kobiet i dzieci z ogromną szkodą dla integracji społecznej. Wielu muzułmanów nigdy nie nauczyło się holenderskiego. Odrzucali też wyznawane przez Holendrów wartości tolerancji i osobistej wolności. Żenili się z krewnymi z własnych wiosek i mieszkali w Holandii w odosobnieniu, niczym w maleńkiej bańce mydlanej, stwarzając pozory stylu życia w Maroku lub Mogadiszu. (s. 344)
Ayaan Hirsi Ali Niewierna
tytuł książki
autor
wydawnictwo
rok wydania
cytat
strona
zapisz
Cytaty
+ dodaj...
+
strona w książce:
zapisz